Dziś jej imię patronuje jednej z ważniejszych gonitw wiosennej części sezonu na warszawskim Torze Wyścigów Konnych na Służewcu – Nagrodzie Dżamajki, rozgrywanej na dystansie 1600 metrów, będącej kluczowym sprawdzianem przed klasyczną Nagrodą Wiosenną dla trzyletnich klaczy. To nie jest przypadek. To hołd dla klaczy, która na polskim turfie osiągnęła wszystko.
Historia Nagrody Dżamajki sięga 2007 roku. Pierwszą edycję, również na dystansie mili, wygrała klacz Drahma, rozpoczynając tradycję wyścigu, który z każdym sezonem przypomina kibicom o wyjątkowości patronki tej gonitwy.
Klacz z Widzowa, która była sensacją
Dżamajka przyszła na świat 17 marca 1997 roku w Stadnina Koni Widzów. Była córką znakomitego Jurora oraz Dżamiry – klaczy, której własna kariera wyścigowa była krótka, ale wystarczająca, by pozostawić po sobie bezcenny ślad. Dżamajka okazała się ostatnim źrebakiem Dżamiry. Jak się później okazało – najcenniejszym.
Los tej klaczy od początku miał w sobie coś z opowieści, które pisze samo życie. Na aukcji roczniaków nie wzbudziła większego zainteresowania. Została kupiona za zaledwie 10 tysięcy złotych przez Zbigniewa Makowskiego – jak sam później z humorem wspominał, decyzja zapadła w dość spontanicznych okolicznościach, przy niemałym udziale napojów wysokoprocentowych. Trudno o bardziej symboliczny początek dla jednej z największych legend polskich wyścigów.
To, co wydarzyło się później, przeszło do historii.
Trenowana przez Bogdana Strójwąsa Dżamajka startowała zaledwie 13 razy, ale aż 11 razy mijała celownik jako zwyciężczyni. Co jeszcze bardziej imponujące – osiem z tych triumfów odniosła w gonitwach najwyższej kategorii.
Rok 2000 należał do Dżamajki bezapelacyjnie
To właśnie wtedy Dżamajka została pierwszą w powojennej historii polskich wyścigów klaczą, która zdobyła Potrójną Koronę dla koni pełnej krwi angielskiej, wygrywając Nagrodę Rulera, Derby oraz St. Leger. Ale na tym nie poprzestała. Do swojej kolekcji dołożyła również Nagrodę Iwna, Oaks oraz prestiżową Wielką Warszawską – wyścig, który dla wielu jest najważniejszą próbą sezonu.
To był sezon absolutnej dominacji.
W siodle, oprócz debiutu w wieku 2 lat, zawsze towarzyszył jej dżokej Tomasz Dul, tworząc z kasztanowatą wojowniczką duet idealny. Między koniem a jeźdźcem powstało porozumienie, które na torze przekładało się na coś bezcennego – wzajemne zaufanie i pełną harmonię w walce.
Kontuzja kończąca karierę
Na krajowych sukcesach Dżamajka nie zakończyła swojej kariery. Jako czteroletnia klacz triumfowała również za granicą, wygrywając Velką Cene Slovenską w Bratysławie i potwierdzając, że jej klasa wykraczała poza polskie granice. Niestety, jak to często bywa w sporcie, wielkie historie czasem kończą się zbyt wcześnie. Wygrana w Nagrodzie Kozienic okazała się jej ostatnim startem. Bezpośrednio po gonitwie wykryto kontuzję, która zakończyła karierę wyścigową mistrzyni. Dla wielu kibiców był to ogromny cios. Szczególnie dlatego, że nigdy nie doszło do wymarzonego starcia Dżamajki z młodszą o rok Kombinacją – pojedynku dwóch wybitnych klaczy, który mógł przejść do legendy.
Po zakończeniu kariery Dżamajka wróciła do rodzinnego Widzowa i rozpoczęła drugi etap życia – jako klacz hodowlana. Choć nie pozostawiła potomka dorównującego jej talentem, jej największym dziedzictwem pozostała pamięć. A ta – w świecie wyścigów – bywa cenniejsza niż rodowód.
Bo Dżamajka to nie tylko liczby, rekordy i trofea. To symbol odwagi, klasy i niezwykłego serca do walki.
Nagroda Dżamajki 2026
Tegoroczna Nagroda Dżamajki ponownie przypomniała o tej legendzie. Wśród uczestniczek znalazła się również nasza Isera (IRE), trenowana przez Aleksandra Kabardowa. Młoda klacz, która jako dwulatka dwukrotnie zajmowała drugie miejsce, tym razem nie odegrała większej roli w rozgrywce. Dosiadana przez dżokeja Antona Turgaeva nie znalazła odpowiedniego rytmu wyścigu, ale liczymy, że wraz z wydłużeniem dystansu pokaże pełnię możliwości.
Triumfatorką tegorocznej Nagrody Dżamajki została Akira Yasha (IRE), przygotowana przez Wieczesława Szymczuka i dosiadana przez Karolinę Kamińską. Drugie miejsce, z minimalną stratą trzech czwartych długości, zajęła Enjoy Your Dream (FR), trenowana przez Wiktorię Żaczek. To także piękny znak zmiany pokoleniowej na Służewcu. Młode trenerki coraz śmielej zaznaczają swoją obecność, udowadniając, że przyszłość polskich wyścigów ma mocne fundamenty.
A nad wszystkim unosił się duch Dżamajki.
Klaczy, która z niedocenionego roczniaka stała się legendą. Klaczy, której imię dziś nie jest tylko nazwą gonitwy. Jest symbolem wielkiego serca i odwagi.