Nie ma w kalendarzu polskich wyścigów konnych wydarzenia, które wywoływałoby większe poruszenie niż gonitwa Derby rozgrywana na stołecznym Torze Służewiec. To wyścig, w którym spełniają się marzenia hodowców, trenerów i właścicieli. Nawet jeśli w danym roku ich koń nie startuje w Derby, tak jak w przypadku Stadniny Pegaz, to i tak wszyscy wstrzymują oddech, obserwując zmagania o błękitną wstęgę. W niedzielę 6 lipca rozegrano już 81. edycję tej wyjątkowej gonitwy, przyciągającej na trybuny tłumy kibiców i sympatyków wyścigów konnych. Dobra pogoda, eleganckie kreacje, najwyższej klasy jeźdźcy oraz, a raczej przede wszystkim, topowe wierzchowce wiodły tego dnia prym na warszawskim Służewcu.
Westminster Derby – gonitwa jedynej szansy
Westminster Derby to crème de la crème sezonu – najważniejsza próba dla trzylatków pełnej krwi angielskiej. Dystans 2400 metrów, prestiż nagrody i fakt, że szansa na zwycięstwo zdarza się tylko raz w życiu konia, nadają tej gonitwie szczególną rangę. W tym roku na starcie zameldowało się 18 najlepszych przedstawicieli rocznika, a stawką były nie tylko sportowe laury, ale też blisko 300 000 zł dla zwycięzcy.
Rakieta odpala na prostej
Wyścig od początku rozegrano w niezwykle mocnym, rzadko spotykanym w Derby tempie. Liderzy – Montenegrin i Dzielny Wojtek – jechali naprawdę ostro, przez co szybko wyeliminowali słabsze konie z walki o podium. Na końcowej prostej pięknie galopował Chestnut Rocket, prowadzony perfekcyjnie przez czeskiego asa - dżokeja Vaclava Janacka. Jego finisz był imponujący – na ostatnich metrach wyprzedził waleczną klacz Merveilleux Lapin i odjechał reszcie stawki, meldując się na mecie w rekordowym czasie 2’27,2”. To najlepszy wynik osiągnięty kiedykolwiek na tym dystansie.
Faworyt spóźniony, ale waleczny
Faworyzowany Bold tym razem musiał zadowolić się trzecim miejscem. Jego start z odległej pozycji i jazda po zewnętrznej na prostej pozbawiły go szans na realną walkę o wygraną, choć finisz ogiera nadal robił wrażenie. Czwarte miejsce obronił dzielny Montenegrin, który przez większość gonitwy dyktował warunki, udowadniając swoją twardość i charakter.
Dzień Janacka – podwójny sukces
Vaclav Janacek udowodnił, dlaczego od lat jest jedną z największych gwiazd Służewca. Tego dnia nie tylko wygrał Derby, ale też triumfował w Nagrodzie Prezesa Totalizatora Sportowego, dosiadając Jolly Jumpera. Precyzyjna, odważna i chłodna taktyka – to jego znak firmowy, który znów mogli podziwiać wszyscy pasjonaci wyścigów konnych.
Wspaniały dzień dla trenera Ziemiańskiego i rodziny Grzegorowskich
Za przygotowanie zwycięzcy odpowiada Krzysztof Ziemiański, znany z tego, że potrafi wycelować z formą na najważniejsze starty sezonu. Chestnut Rocket do tej pory wygrał tylko jedną gonitwę, ale za to jaką! W maju triumfował w Nagrodzie Rulera, zdobywając wówczas pierwszą koronę. Zwycięstwem w Derby otworzył sobie drzwi na zdobycie Potrójnej Korony - pozostało mu tylko St Leger. Właścicielem kasztana jest Jan Karol Grzegorowski, którego ojciec, Pan Grzegorz, tak mówił po Derby o swoim dzielnym koniu w wywiadzie dla Traf News: "Może to zabrzmi śmiesznie, ale ja czułem, że on wygra. Wiedzieliśmy, jakie w nim drzemią możliwości. Nawet w Nagrodzie Iwna pokazał swój potencjał. Dżokej miał przykazane, żeby trzymać go z tyłu, oszczędzać. Oczywiście, w końcówce mocno przyspieszył, ale taktyka nie do końca się sprawdziła. Nie byłem smutny, bo nie zależało nam na wygranej za wszelką cenę. Choć ma silną psychikę, to jest delikatny koń fizycznie i odczuwa takie starty. Co ciekawe, Derby zniósł wspaniale, jakby w ogóle nie biegł. Może to kwestia dojrzałości. A emocje? Były ogromne, zwłaszcza gdy z piątej pozycji zaczął mijać kolejne konie. Widać było, że ma jeszcze zapas mocy."

Choć w gonitwie może być tylko jeden zwycięzca, Derby to wydarzenie, które jednoczy całe środowisko. Dla hodowców stanowi okazję do oceny rocznika, dla właścicieli – inspirację, by marzyć o własnym wierzchowcu, który stanie na starcie w kolejnych latach. To dzień, w którym historia pisze się na oczach tysięcy kibiców, a każdy, kto kocha wyścigi, czuje dumę, że jest częścią tej tradycji. Ze swojej strony chcielibyśmy serdecznie pogratulować wszystkim triumfatorom Gali Derby. Sami wygrywaliśmy bieg o błękitną wstęgę oraz wiele innych prestiżowych gonitw, dlatego wiemy, ile to znaczy dla całej ekipy, właścicieli, hodowców, jeźdźców oraz wszystkich innych zaangażowanych osób. Jeszcze raz gratulujemy!